TaleSpace
Beata

Beata

Historie z sercem ❤️

Poza schematem

4.7(550)
Rozdział 1 · 5 min czytania
4.9K
#RomansNewAdult#EnemiestoLovers#ForcedProximity#CollegeRomance#GrumpyxSunshine
Budowałam swoje życie z nieskazitelną precyzją, otaczając się murem nie do przebicia. Aż do dnia, gdy on wtargnął w mój świat i udowodnił, że najpiękniejsze rzeczy rodzą się z chaosu.

Ten sam wynik

W świecie architektury jest tylko jedna droga do sukcesu: być najlepszym. Ale kiedy twoim głównym rywalem jest najbardziej utalentowany i nieznośny facet na kampusie, ryzykujesz coś więcej niż tylko przyszłość. Ryzykujesz własne serce, które lada chwila może rozpaść się pod ciężarem jego chaosu.

Clancy Hall stało niczym pomnik idealnej precyzji, czego nie można było powiedzieć o większości przebywających w nim studentów. A już na pewno nie o Caydenie Blacku.

Allison „Allie” Reed skrzyżowała ramiona, stojąc przed swoim projektem. Makieta jej „Coastal Resilience Center” była nienaganna. Każda linia, każdy techniczny szczegół, każde finansowe wyliczenie – wszystko sprawdzone trzykrotnie i wykonane bezbłędnie. Allie nie pracowała nad tym projektem tylko dla oceny. Robiła to dla europejskiego stażu, dla swojej przyszłości, by udowodnić wszystkim, a przede wszystkim sobie, że ciężka praca zawsze się opłaca.

Wyraźne linie makiety, drobiazgowa, dziesięciostronicowa analiza – wszystko było nieskazitelne. Kiedy Professor Elara, postrach całego Architecture Department, skinęła głową z rzadką aprobatą, Allie w końcu pozwoliła sobie na oddech. Europejski staż wydawał się bliższy niż kiedykolwiek.

— Miss Reed, to wzorcowa praca — głos Elary był suchy, ale jej słowa były na wagę złota. — Pani dbałość o budżet i zrównoważony rozwój jest bezprecedensowa. Tak właśnie wygląda profesjonalizm.

Allie poczuła przypływ triumfu. Wiedziała, że jej główni rywale nie uwzględnili wszystkich wymogów technicznych.

Wtedy drzwi do auli otworzyły się z hukiem, jakby ktoś testował wytrzymałość uniwersyteckich zawiasów.

Do środka wszedł Cayden Black, spóźniony o pięć minut, z makietą, która wyglądała, jakby piętnaście minut wcześniej została poskładana na czystą siłę woli. — Przepraszam, Professor — przeciągnął leniwie, ignorując zbiorowe jęknięcie w pracowni. — Korki były potworne.

Allie wyprostowała się gwałtownie. Korki. Jedyne, co było potworne, to jego nieustanne lekceważenie tego, co dla niej było święte: wysiłku.

Patrzyła, jak kroczy niespiesznie w stronę podium na przedzie studia, ignorując dziesiątki dopracowanych prezentacji, w tym jej własne, nieskazitelne dzieło. Cayden Black nie po prostu wchodził do pomieszczenia; on dokonywał inwazji z siłą chaotycznej grawitacji. Był niesławnym uniwersyteckim Golden Boyem – spadkobiercą potężnego imperium budowlanego, który traktował prestiżowy program architektury jak kosztowne hobby, plac zabaw dla swoich przelotnych, choć błyskotliwych zachcianek.

— Mr. Black — powiedziała Professor Elara głosem lodowatym, choć pozbawionym tej sztywności, którą zwykle rezerwowała dla chronicznie spóźnialskich. — Właśnie podziwialiśmy wyjątkową pracę Miss Reed. Precyzja, przewidywalność i zrównoważony budżet. Perfekcyjna realizacja założeń.

Allie pozwoliła sobie na cień satysfakcji w uśmiechu. Perfekcyjna realizacja. To było potwierdzenie jej wartości, na które pracowała przez cały semestr, ciche zwycięstwo za każdą nieprzespaną noc i każde poświęcenie.

— Jest... funkcjonalny — przyznał Cayden, rzucając lekceważące spojrzenie na jej makietę. Funkcjonalny. Najgorsza obelga w dziedzinie poświęconej sztuce. — Ale, Professor, nie uważa pani, że brakuje mu duszy? To tylko arkusz kalkulacyjny zbudowany z balsy.

Krew uderzyła Allie do uszu. Nawet nie spojrzał na rysunki techniczne. Poczuła znajomy ogień niesprawiedliwości. — Mój projekt jest stabilny konstrukcyjnie i opłacalny finansowo, Mr. Black. Pana, jak mniemam, odpłynie z pierwszym przypływem w chwili, gdy zrzuci go pana helikopter.

Cayden w końcu napotkał jej wzrok, a cyniczny uśmieszek, który zwykle błąkał się na jego ustach, zastąpił niebezpieczny błysk. Jego oczy, o barwie palonej umbry, przykuły ją do miejsca. — Stabilność jest dla inżynierów, Reed. Architekci śnią. — Ściągnął cienką płachtę przykrywającą jego własną pracę – strukturę przypominającą gigantyczną, chaotyczną szklaną falę rozbijającą się o makietę linii brzegowej. Była całkowicie niepraktyczna, z budżetem dziesięciokrotnie przekraczającym limit, a jednak zapierała dech w piersiach. Przeczyła geometrii i zdrowemu rozsądkowi, ale tętniła surową, niezaprzeczalną energią.

Zaczął swoją obronę. W przeciwieństwie do spokojnego, wyważonego wystąpienia Allie, prezentacja Caydena była wichrem pasji i improwizacji. Nie cytował przepisów budowlanych; cytował poetów. Nie obiecywał stabilności; obiecywał nieśmiertelność. Mówił o świetle i cieniu, o emocjach i buncie. Był siłą natury, a Allie nienawidziła tego, że nie może oderwać wzroku od jego czystego, nieokiełznanego talentu.

Kiedy skończył, w sali zapadła cisza. Professor Elara splotła palce, a jej wzrok wędrował raz po raz między precyzyjnym Hubem Allie a zuchwałą Wave Caydena.

— Miss Reed — zaczęła Professor, zwracając się do Allie. — Pani projekt otrzymuje 98%. Nienaganna technika. Najwyższa ocena w tym semestrze. Wyznaczyła pani standardy.

Ulga i triumf wypełniły pierś Allie. Udało się. Ugruntowała swoją pozycję liderki.

Professor zrobiła długą, dramatyczną pauzę, przenosząc wzrok na Caydena, który stał rozluźniony, emanując udawaną obojętnością. — Mr. Black. Pana projekt jest lekkomyślny, niemożliwy do zrealizowania, nieodpowiedzialny finansowo i całkowicie niezgodny z obowiązującymi przepisami budowlanymi. Jest to jednak najbardziej oryginalna i nacechowana emocjonalnie praca, jaką widziałam od pięciu lat. Otrzymuje pan...

Professor wzięła głęboki oddech.

— ...Dokładnie taką samą ocenę.

Allie zamarła, a jej uśmiech ustąpił miejsca szokowi. 98%. Dokładnie taka sama ocena. Cała jej mozolna precyzja, jej poświęcenie, jej perfekcja zostały jakimś cudem zrównane z jego pięcioma minutami chaotycznego geniuszu i jawnym lekceważeniem zasad.

Cayden nie wyglądał na triumfatora. Po prostu napotkał jej spojrzenie ponad uciszoną publicznością, a wyraz jego twarzy zmienił się z obojętności w subtelne, rzucone jej wyzwanie.

Gra oficjalnie się rozpoczęła.

Poza schematem — Rozdział 1: Ten sam wynik | Czytaj online